Nie ma(m) o czym pisać? Zastanawiam się, czy postawić wykrzyknik, czy znak zapytania...? Bo dzieje się "w realu" tak wiele, że poezji/teatru nie słychać... A może to i lepiej - ja nie o strzelaniu, tylko pisaniu - bo bez powodu czernić papier nie wypada. Już wspominałem o "muzach, gdy armaty", ale ważne jest także nie zaśmiecanie przestrzeni publicznej - w czym króluje Facebook, gdzie każdy (?) czuje się upoważniony do "intelektualnych" uniesień. Może powinienem zatytułować tę wypowiedź: "potrzeba samokrytyki", nie wiem? Bo to by była cech bardzo przydatna, gdyby nie "historyczna wiedza", że "nieśmiałych" w dziejach nie brak...
DZIENNIK o SPRAWACH, OSOBACH i SZTU(CZ)KACH: "Do źródeł płynie się zawsze pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci"