"Pisać, czy nie pisać? Krawat mieć ślicznie zapięty!" Nie noszę krawatki, ale zamiast smarować po internetach wolę zanurzyć się w świecie z wyobraźni zawartym w książkach... Tym bardziej, że półki się uginają od mądrości na papierze. Warto by je wcielać w praktyce, oj warto.
Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia. Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim. Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...
Komentarze
Prześlij komentarz