Przejdź do głównej zawartości

Posty

pisać, czy nie?

 "... pisać, czy nie pisać, krawat mieć ślicznie zapięty" Słuchać Norwida na przykład w interpretacji Niemena. Ja o czernieniu papieru bez powodu, co być może mnie także dotyczy, bo chęć zostawienie czegoś po sobie nie jest sama w sobie powodem do śmichu. Ale... Co jest ważne dzisiaj może stracić znaczenie pojutrze, i odwrotnie - notatka o codzienności staje się świadectwem obyczaju i życiowego znoju.                                                                                                   Ależ talent (!), talent (!) zakrzyknie publika znudzona przesytem. OK, tyle, że nie wiadomo kto ma o nim rozstrzygać. Pokupność - wielkość nakładów i sprzedanych biletów? Ba, a odkrycie po latach? Teatru nie da się odłożyć na półkę, by go odkryć pó...
Najnowsze posty

... czyli

 ... mam swoje lata - tratata, lecz to nie likwiduje młodzieńczego przyzwyczajenia. O co biega spytacie? To proste: patrząc przez okna widzę tylko codzienną krzątaninę i ani grama świata wyobrażonego. Ja to rozumiem, co nie oznacza, że tak się powinna spełniać humanistyczna powinność.                            Po to uczęszczałem po uniwersytetach, by dziś spłacać to, co dostałem od swoich mistrzów, dalej. Zatem nie milczał, gdy w przestrzeni publicznej szerzy się niekompetencja i polityczne nadużycia. Inteligent ma swe obowiązki, z których nikt go nie zwalnia, a tchórzostwo to nie jest cecha do naśladowania. Odwaga cywilna w czasach, gdy bomby nie lecą na łeb z rana, powinna być kultywowana. Mieć swoje zdanie i umieć go bronić to jest cecha przed którą warto uchylać kapelusza. Pytanie jest takie, czy ważniejszy jest upór, czy wiedza , bo uparciuchów gotowych pouczać nie brakuje. Zatem wracamy do problemu autoryt...

... o rany!

 O rany, czas jest nieubłagany! Właśnie spada kolejna kartka z mojego życiowego kalendarza. Wolałbym to czytać jako 57 ale - człowiek tyle nie żyje - fakt faktem, że trzeba odwrotnie. Podsumowywać się zamiaru nie mam, nich to robią życzliwi świadkowie (w szkole podstawowej ryłem  w ławkach: "tum był"... dla świadków historii). Mówienie, że szybko zleciało byłoby odwracaniem uwagi od historii, których byłem świadkiem. Najważniejszą była, oczywiście, klęska "socjalizmu z ludzką twarzą" i powstanie wałęsizmu w postaci związku zawodowego, do którego sam wstąpiłem w Teatrze Narodowym. Pobyt u Hanuszkiewicza - wcześnie w Teatrze Nowym - to zresztą przygoda sama w sobie, ale zawodowo cieszę się ze swojej wileńskiej przygody w Teatrze na Pohulance, gdzie robiłem "Ślub" Witoldo Gombra. W sumie tych realizacji uzbierało się przeszło sześćdziesiąt (straciłem rachubę), gdzie sam bym wyróżniał Szekspiry, Buchnera ("Woyzeck" z debiutem Andrzeja Chyry), Witkace...

Hava nagila, hawa nagila..

 ... a walka polityczna, nic tylko się nasila . Kiedyś bym powiedział, że dział w tym jakowaś zaborcza siła, lecz dzisiaj trzeba pukać w niskie czoła własnych wybrańców. Zatem? To może nasza wina? Trzeba się było zastanawiać przez chwilę nad powierzeniem im państwa, a nie wrzucać do urny akt własnego poddaństwa. Wart Pac pałaca, a pałac Paca... A mnie żal, że Ojczyzna nic, tylko się zatraca. Oj, dana, dana, doloż ty kochana, nie ma o czym śpiewać od samego rana. cdn 

Czytam...

 Czytam Milana Kunderę "Pisać, cóż za dziwny pomysł" i wspominam swe własne peregrynacje do do "zlatej Prahy" do Andrzeja Jagodzińskiego z Grażynką... Andrzej - wtedy korespondent GW - prowadził nas do piwiarni, gdzie przesiadywał Vaclaw Havel, autentyczny bohater, nie to co nasz Bolek-Wałęsa rewolucji godnościowej; prezydenta nie spotkaliśmy, ale Andrzej po piwie zgarniał swe bardzo długie włosy pod przygotowaną marynarkę i udawał się na oficjalną audiencję na Hradczany. To były czasy... Za to robiłem jego "Kuszenie" w Teatrze Nowym w Łodzi, choć niejaka Marcheluk jeździła mi po głowie i zamiast uczyć się tekstu zajmowała się wyrzucaniem z posady dyrektora Hutka; wikipedia pisze, że to były "trudne lata" - oj tak, bo brać aktorska zajmowała się zupełnie czym innym. Za to Kundera zawsze dobrze robi na poczucie humoru i jeszcze potrafi żartobliwie rysować. Ponieważ był zakochany, zakochany w kobiecie, która patrzyła jego rany i zaprosiła go do swe...

zbliża się...

 Zbliża się kolejna rocznica mojego życia; wolałbym żeby 27-ma, ale kalendarz pokazuje odwrotnie.     No cóż, czas mija, ale z nim niekoniecznie to, co się ma do powiedzenia. Ba - przyznaję, że moja "trybuna" jaką był teatr jest nie tyle wyczerpana, bo pomysłów mi nie brakuje, tylko nie ma na nią zapotrzebowania; inne dziś teatra i ich twórcy; dla mnie tylko emerytura?                                                   Nie marudzę tylko stwierdzam, że funkcjonowanie na rynku jest uzależnione od znajomości z dyrektorami (nie twierdzę, że koniecznie picie z nimi wódki, ale). To znaczy, że obecna brać dyrektorska zamiast szukać "świeżej krwi" - nazwisk, które się nie powycierały po wszystkich kątach - woli lecieć "listami recenzenckich przebojów", czyli popularnością w gazetach. Rozumim panie Hawranku, reklama dźwignią handlu, ale przecież recenzje czyt...