Współcześni autorzy do pióra (pamiętam, że w tzw. "stanie wojennym" nosiłem badge'a-przypinkę z napisem: Pisarze do piór, guma do żucia! co było szyderstwem z oficjalnej propagandy, która zwalczała bojkot ), a dzisiaj miałbym ochotę też to zakrzyknąć, tyle, że nie wiem do kogo. Umówmy się, że mam swoją listę przebojów książkowych, na której nikt nie przebije Platona, Szekspira, Dostojewskiego, Murakamiego czy Pamuka, ale bez "deptania im po piętach" przez jeszcze młodszych i jeszcze bardziej zdolnych mojej bibliotece grozi stęchlizna. Przesadzam, chcąc przez to powiedzieć, że w literaturze - w docieraniu istotnym jej do mnie - musi panować konkurencja o moją uwagę, bym przebierając "jak w ulęgałkach" wychodził na swoje - czego...
A więc wojna! Wiem, wiem nasza wieś - póki co - spokojna, bo z kraja, chociaż w świecie zglobalizowania to nic nie wiadomo na pewno. Ja o tym nie dlatego bym "robił po gaciach", lecz dla przewidywania, co zmajstruje nasza wadzuchna? W takich wypadkach na tapetę trafia zawsze, zawsze k o n s o l i d a c j a , czyli porzućcie spory, bo trąbka gra i do szereg(u)a trzeba. Żadnych sporów o koncepcję rządzenia nam nie trzeba, gdy mobilizacja - tratata ta! To oczywiście na rękę wszystkim u żłoba: jaka opozycja?, jaka reforma? Trzeba się trzymać - w domyśle… stołka - o reszcie "nie lzja". Kiedyś to się nazywało utrwalanie władzy - szczególnie w Bieszczadach - a dziś na sejmowych korytarzach. O reformach koniecznych - nie teraz, nie teraz! Dlatego wojenka służyła i służy, ale nie "tiebia" - tobie, wyborco, jest przypisana rola mięsa dla armat i sza (bo zaraz cenzura)! Takie to czasy dla obywatela. Czy ja czasem nie marudzę? Chyba tak; ...