Czytam o naszej historii niejakiego Davisa Normana i tak sobie - jako niezbyt zdolny uczeń Stefana Mellera - dumam; czy to jest nauka obiektywna? Czy o f a k t a c h, czy d o m n i e m a n i a c h, czy raczej o propagowaniu jedynie słusznej wersji, zatem byłoby to uprawianie jedynie słusznej wizji? I to bez polityki, doprawdy? W odróżnieniu od np. fizyki to raczej interpretacje niż zbiór dających się sprawdzić zdarzeń, zatem światopogląd historyka nie pozostaje obojętnym przy ocenie jego dzieła. A gdzie prawda, ktoś spyta? Ba! Chyba tylko w konfrontacji zdań różnych, nie na wiarę z ideologicznego rozdzielnika. Na szczęście we wstępie Autor deklaruje: "na każdym kroku jest coś, czego jeszcze możemy się nauczyć. Zawsze coś można wyjaśnić lub poprawić, co prowadzi ...
... nazwisko mówi samo za siebie. "Znane angielskie przysłowie brzmi: Curiosity killed the cat ... ciekawość zabiła kota", czyli ostrzeżenie przed wtykaniem nosa w sprawy innych ludzi, przed nadmierną ciekawością. Jednak na przykład seniorom się ją poleca - rozumiem, ż jako gimnastykę intelektualną, a ponieważ niewątpliwie do tej kategorii wiekowej się zaliczam, zatem nabyłem Anglika drogą kupna - 470 stron dużego formatu w Znaku. Dopiero siadam do tego booka, ale z fascynacją spowodowaną dotychczasową działalnością Autora. Jak to było: "historia magistra vitae est"... zatem, czegoś się nau...