Przejdź do głównej zawartości

Posty

... żyj, kochaj...

 Po internetach peregrynując znajdują hasło: "żyj, kochaj, idź do teatru"... Też coś!? Na pierwsze dwa zawołania - owszem, ale czy wypada mieszać do tego komediantów? Sam poniekąd do nich należę, zatem to nie jest obraza, ale raczej rachunek sumienia.                                                                            Dobrze, odłożyłem z emerytury zaskórniak, ale w dalszym ciągu nie jestem pewien wydatku - pies trącał moniaki, ja o szarych komórkach... Kiedyś ("mój") teatr prowokował, ale i rozwijał intelektualnie: był zakorzeniony w lekturach, które już się sprawdziły nie tylko w szkole, ale i w umysłach, a dziś? Wiem, wiem, każde pokolenie potrzebuje swoje bożyszcza, lecz czy to musi oznaczać obniżanie kryteriów? Przecież poza gustem (ten jest indywidualny i nie podpada pod wspólny mian...
Najnowsze posty

no dobrze...

 Beatlesi Beatlesami, no dobrze, ale gdzie na mojej półce nowy Pamuk, Maray, nie mówiąc o Japończykach? A Thomas Bernhardt tylko dla Lupy? Zbliża się moja rocznica, zatem hajda po EMPiKach. Świerze bułeczki "bułeckami" - nawet z serkiem, ale nic nie zastępuje strawy duchowej tych i innych czerniących papier. Zatem? Do księgarni (mam taka jedną niedaleko z przyznanym mi rabatem, a poza tym do IT dawno nie zaglądałem). O wydatkach będzie sprawozdawane!

... ostatnio

Ostatnio zbyt długo przesiaduję w Internecie; powodem jest odkryta artystka video, której surrealistyczne dzieła mnie zachwycają. Owszem, ale...                                                                                                       Ale przecież   n i c  nie zastąpi obcowania ze słowem pisanym , które ma moc otwierania wszechświata wyobrażeń. Dlatego przypominając przyjaciela, Michasia Ratyńskiego, który był zafascynowany surrealizmem i uprawianiem go na scenie, wracam do wynalazku Guttenberga i wszystkim polecam światy książkowe, na przykład Faulknera, czy Emily Bronte (popadłem w klasyczne czytadła?), nie mówiąc o ulubionym Murakamim i Pamuku ... Więcej grzechów (na razie) nie pamiętam, jak się nie poprawię to...

Ludzie nie chcą wierzyć

 "Ludzie nie chcą wierzyć, dla nich piosenka musi być ważna, będą sobie wmawiać, że to takie ważne, bo chcą być oszukiwani..." "To wszystko jest bardzo smutne, bo wszyscy artyści tak robią. To tylko dowodzi, że mamy rację, że większość sztuki to stek bzdur, a ludzie chcą być oszukiwani, sami dali nam na to przyzwolenie. Założę się, że Picasso też tak robił. Ludzie myślą, że Beatlesi wiedzą w czym rzecz, a my nie wiemy, my tylko się w to bawimy... Ale i tak nikt mi nie uwierzy" John Lenon

... jeszcze o Beatlesach

 ... mimo, że nie stanowili mojego pokoleniowego przeżycia - wolałem od nich mniej wymuskanych     The Rolling Stones, których widziałem parę razy na żywo, to jednak obraz wyłaniający się z książki Hunter Davies jest poruszający, jako świadectwo czasu i mentalności nie tylko na Wyspach brytyjskich. "A day in the Life" nie mógł się pojawić na antenie BBC w związku z podejrzeniem, że zawiera odniesienia do narkotyków, które wtedy także w moim środowisku - myślę o "gandzi" - nie były niczym zdrożnym, a nawet stanowiły przepustkę do wtajemniczonego towarzystwa (wielu zapłaciło za to cenę zdrowia i życianie potrafiąc się zatrzymać). Ale nonkonformizm tej "czwórki z Liverpoolu" nie stracił aktualności do dzisiaj. To przede wszystkim świadectwo, że ukochanej dziedzinie należy poświęcić wszystko i jeszcze więcej nie oglądając się na sukces i pieniądze. Chcemy, aby powstało takie środowisko artystyczne, gdzie niczym pod parasolem ludzie będą mogli tworzyć w dogodny...