Zatem: czytać, czytać i myśleć o innych czerniących stronice, bym mógł się odnajdywać we wspólnym egzystencjalnym bycie. Bo pisanie, drodzy towarzysze (niedoli), to zapisywanie doświadczeń, które innych może wyzwolić. Z czego? Z tego, co jest, i co błąka się po umyśle... Wspólnota doświadczeń działa terapeutycznie, bo pokazuje, że nie jesteśmy sami w kłopocie. I nawet jeśli to nie będzie ręka wyciągnięta dla potrzeb, to taka refleksja daje więcej sił do uporania się z tym, co zawsze. Szukajmy wspólnoty jeśli nie u sąsiadów to u pisarzy - oni coś wiedzą, co nam się przyda do podawania dalej - optymizmu!
"Pisać, czy nie pisać? Krawat mieć ślicznie zapięty!" Nie noszę krawatki, ale zamiast smarować po internetach wolę zanurzyć się w świecie z wyobraźni zawartym w książkach... Tym bardziej, że półki się uginają od mądrości na papierze. Warto by je wcielać w praktyce, oj warto.