Igrzysko zastępuje dziś wojnę? Kiedyś ją zawieszało i przenosiło rywalizację z pola bitwy na stadion; dzisiaj m o r d o w a n i e to honor (sic!) Rozpętuje pseudo patriotyzm i nacjonalistyczne emocje. Baron C. w grobie się przewraca, bo z najszczytniejszej idei można uczynić narzędzie propagandy narodowej w imię której głosi się wyższość swoją nad wszystkim, co nie moje. Z drugiej strony, może to i lepiej, by rzucać dyskiem - ścigać się na nartach - niż granatem i bombardować. Sport dla przyjemności i hartu ducha przeszedł do historii na rzecz zawodowości. Mam z tym osobiste wspomnienie z wczesnej młodości. Mój ojciec był kapitanem żeglarstwa śródlądowego, i pośród własnych przygód na morzu, koniecznie chciał mnie wychować na mistrza sportowego, posyłając na zgrupowania kadry zawodniczej. Ja się buntowałem, bo oprócz rygorów nie chciałem poświęcać przyjemności dla obowiązku. Ciekawe, bo przecież będąc reżyserem też odstępowałem od różnego rodzaju plebiscytów "lep...
Kiedyś olimpiada miała swoją część związaną z poezją, w tym sensie, że o laury startował atleta, ale i poeta , a dzisiaj? Raczej doping pseudo-medyczny, marki sprzętu na naszywkach i telewizyjna celebryckość... Takie czasy i moralizowaniem "postępu" nie zawróci zrzęda. Igrzyska to p r z e m y s ł i interesy, zatem marudzenie o ideach jest staroświeckim burczeniem w towarzystwie samo zadowolonym i uśmiechniętym; zresztą "oglądalność" w przekaziorach knebluje usta największym malkontentom. "Przodem do przodu" jako receptę na sukces propagował już Edek w "Tangu" Mrożka - a jak to się skończyło z lektur szkolnych "zreformowano", zatem dziś nikt nie pamięta i nie widzi przeszkód... Można na to machnąć ręką w imię ideolo "takie jest życie", albo marudzić na marginesie głównego nurtu. Czyli, pytanie jest zasadnicze: postępować, jak wszyscy, albo nie postępować? ...