"... pisać, czy nie pisać, krawat mieć ślicznie zapięty"
Słuchać Norwida na przykład w interpretacji Niemena. Ja o czernieniu papieru bez powodu, co być może mnie także dotyczy, bo chęć zostawienie czegoś po sobie nie jest sama w sobie powodem do śmichu.
Ale... Co jest ważne dzisiaj może stracić znaczenie pojutrze, i odwrotnie - notatka o codzienności staje się świadectwem obyczaju i życiowego znoju. Ależ talent (!), talent (!) zakrzyknie publika znudzona przesytem. OK, tyle, że nie wiadomo kto ma o nim rozstrzygać. Pokupność - wielkość nakładów i sprzedanych biletów? Ba, a odkrycie po latach?
Teatru nie da się odłożyć na półkę, by go odkryć później, ale powieść - literaturę jak najbardziej. Bo to publiczność może nie dorastać, przykład Joyce'a wiele wyjaśnia.
W teatrze to jest prawdziwy dylemat, bo nie da się odłożyć na później tego, co się ma do powiedzenia. Wtedy jest klapa mimo "obiektywnego" wieszczenia...
Czyli? Trzeba robić s w o j e a oklaski przyjdą albo trzeba będzie obyć się smakiem.
Robić z potrzeby wewnętrznej a nie rynkowego sukcesu. Rzekłem.
Komentarze
Prześlij komentarz