Przejdź do głównej zawartości

... czyli

 ... mam swoje lata - tratata, lecz to nie likwiduje młodzieńczego przyzwyczajenia. O co biega spytacie? To proste: patrząc przez okna widzę tylko codzienną krzątaninę i ani grama świata wyobrażonego.

Ja to rozumiem, co nie oznacza, że tak się powinna spełniać humanistyczna powinność.                            Po to uczęszczałem po uniwersytetach, by dziś spłacać to, co dostałem od swoich mistrzów, dalej. Zatem nie milczał, gdy w przestrzeni publicznej szerzy się niekompetencja i polityczne nadużycia.

Inteligent ma swe obowiązki, z których nikt go nie zwalnia, a tchórzostwo to nie jest cecha do naśladowania. Odwaga cywilna w czasach, gdy bomby nie lecą na łeb z rana, powinna być kultywowana.

Mieć swoje zdanie i umieć go bronić to jest cecha przed którą warto uchylać kapelusza.

Pytanie jest takie, czy ważniejszy jest upór, czy wiedza, bo uparciuchów gotowych pouczać nie brakuje.

Zatem wracamy do problemu autorytetu. Komu wierzyć?

Moja nienaukowa odpowiedź jest taka: wiarygodności nabywa się w praktyce, nie w manifestacjach, ale organicznikowskich uprawach, nie w konferencjach, a w pracy.

Moi mistrzowie mieli dorobek, który usprawiedliwiał ich głos sugerujący co jest dobre, a co nie. I  ten dekalog nigdy mnie zawiódł.

Powiedz mi kto cię uczył, a powiem ci kim jesteś!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

carstwo, proszę bardzo. Na chwałę Moskwy

Bałem się tej premiery i wiem, czego się bałem. Widziałem Peter Steina kiedyś "Oresteję" i "Księcia Homburgu", oraz dekadę temu "Wallensteina" i "Mewę" w Berliner Ensemble i w Rydze; to był zawsze wielki teatr idący za literaturą i piorunująco grany - powiedziany! Szanuję wiedzę reżysera o epoce i to, że uważa t e k s t za skarbnicę wszystkiego, co teatrowi najpotrzebniejsze. Nie ma w nim tylko wykonawców; aktorzy są, albo nie ma takich, którzy potrafią udźwignąć konwencję, w której to od nich wszystko - sens, wyraz, energia - zależy, bo mimo "filmowej" obrazowości inscenizacji, to aktor decyduje o wadze sprawy; albo to, co robi przechodzi przez rampę, albo zostaje w jakimś muzeum Pana Steina, jako ilustracja... W teatrze Peter Steina trzeba, jak (niektórzy) Niemcy, Anglicy i Rosjanie - umieć mówić , czego Seweryn swoich nie nauczył, albo nie wymagał.  Pod tym względem premierę w Teatrze Polskim "Borysa Godunowa" Alek...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...