... czytam i przeżywam... Za oknem coś się dzieje, ale to do do Emily Bronte ma się nijak, a co powiedzieć o Murakamim (the best!), czy moim ulubionym Turku, Orhanie Pamuku, słów mi brak, ale nie przeżyć przez nich wywołanych fikcyjnymi (?) światy... A jeszcze Fiodor (Karamazow) Dostojewski, Czechów, Płatonow - ach, ci ruscy! - i Szekspir, od zawsze zawsze Szekspir nie tylko na scenie, ale i w kongenialnych przekładach Barańczaka, oraz komplet na półce przekładów klasycznych.
Czyli, przewaga zagranicznych, bo z naszych wieszczów, owszem dzieła wszystkie Mickiewicza, Słowacki i oczywiście Stanisławów dwóch: Witkacy i Mackiewicz. A ostatnio gustuję w Japończykach!
Co tego wynika? Ano nic, taka - taka moja suplika, która chciałaby wskazywać, że warto: co warto wojewodzie to i tobie... (nie kończę).
Oddalam się do lektury.
Komentarze
Prześlij komentarz