Elegancik, niewątpliwie... Stylizuje się na Oskara Wailda, choć na okładce szpanuje Balzakiem - że niby taki obyty z tym, co ogólnoludzkie, a w rezultacie bardzo swojskie. "To co Marylce wydawało się mało istotne" ma nas przywiązać do lektury emocjonalnym węzłem; czyli literackim sposobem. Każdy, kto spędza życie na tworzeniu idealnej maski, gładkiej powierzchni jest trawiony przez sekretną chorobę, z którą przed nikim nie może się zdradzić... musimy się dopatrzeć sekretnych namiętności. No właśnie, nie zamierzam gostka lustrować erotycznie, ale zakrawa mi to na coming out. I dobrze. Pytanie, czy to zabieg marketingowy - wiadomo że środowisko jest liczne - czy potrzeba świeckiej spowiedzi? Chodzi mi o to, że we współczesnej literaturze i teatrze takie "nóżki na stół" raczej mog...
DZIENNIK o SPRAWACH, OSOBACH i SZTU(CZ)KACH: "Do źródeł płynie się zawsze pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci"