Dzisiaj, 14 marca w kalendarzu imieniny Michała; to najlepsza okazja, by wspomnieć Przyjaciela.
Michał - zwany Michasiem - Ratyński był moim zaufanym kumplem w PWST na Reżyserii - po Szkole Filmowej w Łodzi i asystenturach u Wajdy (podobno mistrzunio wyrzucił go kopniakiem z "Ziemii obiecanej"). Był niewątpliwą o s o b o w o ś c i ą z dobrym sercem i tzw. trudnym charakterem, który objawiał się tym, że miał zwyczaj mówić ludziom prosto w oczy, co o nich sądzi, bezkompromisowo!
W czasie egzaminów do PWST w holu Szkoły padł przed Zapasiewiczem na klęczki z jakąś apostrofą o konieczności bycia tu i teraz, a Zapas - wprawdzie dopiero wieczorem na bankiecie u Strzemżalskiego Jacka wygłosił "oracją" - najpierw do mnie: "nie denerwuj się, już jesteś przyjęty" (to było po pierwszym dniu wielodniowych egzaminów), a do Michała: "w pańskiej sprawie na ręce komisji wpłynęła rekomendacja od Andrzeja Wajdy...", na co Michał: "wiem (troszku się zacinał), przeeeciesz saam go to prooosiłem! Acha, rzekła Komisyja, to dziękujemy, jest pan przyjęty.
Ale to anegdoty o kolesiu niepowtarzalnym z charakteru, wyglądu i twórczości (był ulubieńcem Hubnera i etatowym reżyserem w Powszechnym, często pracując w Niemczech, także w branży filmowej).
Jego wyobraźnia i pomysły były niespożyte i nieporównywalne z niczym - po prostu szalone, choć zawsze zakorzenione w kulturze literackiej i plastycznej. Aktorzy go kochali i nie mogli wyjść z podziwu jak pokazywał im na próbach o co mu biega.
Był dużo bardziej oryginalnym artystą teatru niż Lupa nie nudził - jego teatr iskrzył się od pomysłów formalnych i intelektualnych dociekań.
W "Mefoście" Klausa Manna na przykład grała grupa warszawskich mimów, którzy wykonywali ewolucje w zwolnionym tempie tworząc świat oniryczny zderzony z fabułą o rodzeniu się faszyzmu.
Sprowadziłem go do Aliny Obidniak do Jeleniej Góry (matecznika Lupy), gdzie zrobił wspaniałych "Szewców" Witkacego z Ewą Milde.
"Był, był" - ten cholerny czas przeszły - po teatrze zostają tylko zdjęcia i mgliste wspomnienia, ale człowiek zapisuje się głębiej w sercu, stąd te parę niezdarnych słów dla utrwalenia.
Komentarze
Prześlij komentarz