Od Stefy Gardeckiej dostałem jej książkę - wspomnienia: "Pamiętam Was" i czytam z wypiekami, bo to także mojego życia kawałek. Pamiętam, że prof. Raszewski recenzując moje magisterium na Wot dotyczące działalności po-tetralnej Jerzego Grotowskiego się wzruszył wspominając swoje peregrynacje do Opola z Gawlikiem na WFM-ce, by ratować zagrożony wtedy przez władzę eksperyment przyszłego Laboratorium; za to Marta Fik, u której to pisałem wyznawała: ja z tego nic a nic nie rozumiem, ale mam do pana zaufanie... i tak dopisałem sobie do nazwiska magiczne trzy literki. To opowieść o kulisach działania Teatru Laboratorium i sercowy portret ludzi wśród których mijała także moja młodość, by nie rzec okres błędów i wypaczeń. PamIętam, że wezwany o czwartej rano do siedziby wrocławskiej grzmiałem na siedzącego w jodze Grota, iż "Ty, to jesteś OK-ej, ale ta Rycyk...", a on mnie spokojnie przekonywał, że ludzie są tylko ludźmi, których dotyka zmęczenie i brak empatii. W każdym raz...
DZIENNIK o SPRAWACH, OSOBACH i SZTU(CZ)KACH: "Do źródeł płynie się zawsze pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci"