Przejdź do głównej zawartości

Co robić?

To pytanie po rusku zadawał już Lenin po Czernyszewskim, a skutki, wiadomo, cierpimy do dzisiaj... Dlatego ja bym zalecał  d y s t a n s  i zajmowanie się swoim, niekoniecznie publicznym. To nie czas dla Judymów, skoro ich potencjalne wysiłki i tak przechwytuje kto inny. A pozytywizm, czyli praca                u podstaw, zapyta wychowany na społecznikostwie? Ta się przydaje, gdy jej wyniki nie są dystrybuowane z politycznego rozdzielnika. Dziś, niestety, nie  c o (?), ale z kim (?) się liczy, zatem jest czas raczej na uprawianie własnego ogródka. To mi przypomina - zachowując proporcje - tzw. stan wojenny, czyli wojnę władzy z narodem, kiedy nie mając środków na czołgi wycofywaliśmy się do samokrztałcenia                          i kultywowania prywatności - zaangażowanej.

Nic dwa razy się nie zdarza, ale tamte doświadczenia wydają mi się nie do zapomnienia.                          No dobrze, ale co z młodzieżą, która nie ma takich wspomnień? Po swojemu, po swojemu, bo czym skórka nasiąknie - w młodości - tym... Wiadomo.

Indywidualizm - myślenie osobne - to najlepsze lekarstwo na stadny bezsens i głupstwo modne. Dlatego czas sprzyja indywidualistom, a nie koniunkturze, która czepiwszy się okrętu woła p ł y n i m y !

To trudniejszy sposób istnienia, lecz nikt nie obiecywał - przynajmniej mnie - że będzie łatwo.

Hartowanie ducha zawsze się przyda, bo wykształca cechy dające przykład.

Dlatego chadzajmy swoimi drogami, pozdrawiając się serdecznie na skrzyżowaniach!

Tyle z tej tu "ambony". Do roboty.      


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...