... Kontynuując temat różnych niedoskonałości jestem zdania, że te z pamięcią, czyli moje zmartwienia, bywają zbawienne... Bo rzeczywiście zapominam krzywdy i świństwa, których mi nie szczędzono, ale mózgowy cenzor usuwa je automatycznie. Była o ile dobrze pamiętam nowela Mrożka, w której bohater zapominał wyrządzane innym świństwa i chodził po świecie jak ta niewinna-boska istota. Czyli nie brałbym piguł na tę przypadłość, chodził po mieście niewinny, ale nie chwaląc się jakoś. Pytanie, czy o sobie w ogóle należy publicznie? Otóż nieco prowokacyjnie rozpoczynając ten wpis chcę napisać, że tylko tak... Nie ma w twórczości lepszego wyjścia, jak uczynić s i e b i e tematem dzieła. Witold G. dał temu najlepszy przykład. Ale, ale z tego nauka pewna wynika: należy b y ć k i m ś by innym o sobie napomykać. I teraz pytanie, kto o tym "byciu" rozstr...
Nie, nie będzie to wyznanie zbyt osobiste, lecz próba zracjonalizowania przypadku. Z upływającym czasem mojego wieku nie ubywa, ale wypadków "przy pracy" - owszem. Zapominam, po prostu było i nie ma - bez kalendarza z rozkładem tygodnia dawno bym się pogubił, szczególnie w rachunkach. Czyżby skleroza? Zwolna, zwolna... Chcę tu powiedzieć, że to przypadłość, w pewnych okolicznościach, bardzo zdrowa! Chodzi o tak zwane międzyludzkie stosunki: wiad...