Jak to było u Norwida w rapsodzie o Bemie? Nic nie pisać i " krawat mieć ślicznie zapięty "... A kto powiedział, że " mowa pęka ", czy nie Ludwig Wittgenstein? To po co ta męka - nad pustą kartką? Aby dać świadectwo... "i to tak w kółko, w kółko, w kółko" - jak przewidziała Iwonka u Gombrowicza. To co ja mogę?
Ja tu gloryfikuję czytanie, z zastrzeżeniem, że jeśli ma odrywać - czemu nie? - od kiepskiego tego, co jest (za oknem i w ogóle), to proszę bardzo, ale na własną odpowiedzialność . Rzecz w tym, że tak zwana realność jest pełna niesprawiedliwości i kantów, co domaga się zabierania głosu (jeśli "wołającego na puszczy", to przecież obowiązek intelektualisty). Nawet jeśli brak mi złudzeń, co do skuteczności, to rezygnację z tego nazwę koniunkturalizmem i zwykłym tchórzostwem... Żyjemy, niestety, w czasie nie sprzyjającym filozofom, bo za oknem raczej świst rakiet niż zaproszenie do debaty. Platon miał swój gaj, gdzie, przynajmniej przez moment, nie słychać było dźwięku armat i jęku męczonej myśli, dlatego mógł uprawiać eskapizm, jakże pożyteczny. Ale - sorry za przefantazjowane porównanie - w dzisiejszej Ukrainie to nie zdałoby się na nic. W czasie "drugiej światowej" mieliśmy w Warszawie bohaterkich poetów "rzuconych na szaniec", którzy nie mieli...