Przejdź do głównej zawartości

Posty

czy?

 ... coraz więcej pytań! Czy w czasie marnym lektury mogą zastąpić rzeczywistość? Zależy jaką? Twierdzę, że  t a k  jeśli abstrahujemy od codzienności i uwikłań. Bo z książki nie zapłacę rachunków, ale mogę dostać wsparcie w szeregu uwikłań życiowych i rozwiązań spraw teoretycznie nierozwiązywalnych. A to daje napęd prawdziwie egzystencjalny. Poza tym, nie wątpię, że z baśni bardzo wiele wynika dla życia, tylko trzeba umieć je czytać - nie przeżuwać a przeżywać... Nawet - czemu nie - się utożsamiać. Ileż, pamiętam, miałem wzruszeń - sorry, to będzie intymne wyznanie - gdy na stronach historii powieściowej o Myszkinie odnajdywałem siebie, bo nie szło o majątek ani pochodzenie, lecz to, co filozofowie nazywają aksjologią, a czytelnik przeznaczeniem. Posunę się dalej: dobra, wartościowa literatura - to według mnie - opis mojego życia (tak do mnie przemawia, że się utożsamiam). I to nie jest żadne "fiksum-dyrdum" tylko znajomość psychiki u prawdziwych artystów. Czy Platon, ...
Najnowsze posty

... jak to było?

Jak to było u Norwida w rapsodzie o Bemie? Nic nie pisać i " krawat mieć ślicznie zapięty "... A kto powiedział, że " mowa pęka ", czy nie Ludwig Wittgenstein? To po co ta męka - nad pustą kartką? Aby dać świadectwo... "i to tak w kółko, w kółko, w kółko" - jak przewidziała Iwonka u Gombrowicza. To co ja mogę?

... ja tu

 Ja tu gloryfikuję czytanie, z zastrzeżeniem, że jeśli ma odrywać - czemu nie? - od kiepskiego tego, co jest (za oknem i w ogóle), to proszę bardzo, ale na własną odpowiedzialność . Rzecz w tym, że tak zwana realność jest pełna niesprawiedliwości i kantów, co domaga się zabierania głosu (jeśli "wołającego na puszczy", to przecież obowiązek intelektualisty). Nawet jeśli brak mi złudzeń, co do skuteczności,         to rezygnację z tego nazwę koniunkturalizmem i zwykłym tchórzostwem... Żyjemy, niestety, w czasie nie sprzyjającym filozofom, bo za oknem raczej świst rakiet niż zaproszenie   do debaty. Platon miał swój gaj, gdzie, przynajmniej przez moment, nie słychać było dźwięku armat i jęku męczonej myśli, dlatego mógł uprawiać eskapizm, jakże pożyteczny. Ale - sorry za przefantazjowane porównanie - w dzisiejszej Ukrainie to nie zdałoby się na nic. W czasie "drugiej światowej" mieliśmy w Warszawie bohaterkich poetów "rzuconych na szaniec", którzy nie mieli...

nowe / stare, ale jare...

 Nowe, choć stare lektury to dzisiaj dla mnie Nabokow Vladimir z " Rozpaczą "... O szaleńcu? Wydawca zachwala, że bohater zamierza dokonać morderstwa swojego sobowtóra...    Jeszcze nie doczytałem, ale coś mi się wydaje, że to nie kryminał, ale podświadomość , bo zabójstwo części swego ego to Freud, który wskazywał na tatusia. Literatura to miłość  deklaruje Rosjanin, zapalony szachista, i jeden z najważniejszych pisarzy ubiegłego wieku. "Rozpacz" jest (?) / była zakazana w prototypowym państwie policyjnym - bo? "Kiedyś twierdziłem - pisze Autor - że komunizm jest na dłuższą metę czymś wielkim i niezbędnym, że nowa Rosja Radziecka tworzy wartości wspaniałe, jakkolwiek niepojęte dla umysłów ludzi Zachodu i niemożliwe do przyjęcia dla radykalnie zubożałych i rozgoryczonych emigrantów, że historia nie znała dotąd takiego entuzjazmu, takiej wiary w nadchodzące ujednolicenie wszystkich". Attention! Czy to nie uniwersalny problem każdego, kto ma problem ze sobą;...

no tak...

 Paniom w dniu ich święta nie tylko "goździka", ale mnóstwo uczucia , bez którego więdnie najbardziej rozdęta męska pycha , co świat wywracała nie tylko pod Troją - na imię mając Helena - ale i cel do zdobycia, bo cóż bardziej znaczącego od serca niewieściego, choćby kozikiem wyrzezanego na korze życia - no nic, nic temu nie dorówna... W ileż męskich głupstw obfituje historia, gdy samiec z samcem nastroszyli pióra i... za łby; ej nie będę tu lamentował, bo przecież może być to sens życia, jeśli zbiorowego przeżycia nie będzie się wypiętrzało ponad prywatne. Chodzi mi o to, że każda publiczna korzyść powinna się składać z indywidualnych radości, bo służba służbą, ale warto mieć coś z życia , a to nam najczęściej przynosi / lub zabiera kobita... Czyli: z nimi bywa kiepsko, ale bez nich jeszcze gorzej - że o prokreacji nie będę wspominał. Oj bida nam bida, gdy podpadniemy, dlatego dbajmy o te skarby nie tylko 8 marca. Moja deklaracja jest jak najszczersza!