Przejdź do głównej zawartości

Posty

Hava nagila, hawa nagila..

 ... a walka polityczna, nic tylko się nasila . Kiedyś bym powiedział, że dział w tym jakowaś zaborcza siła, lecz dzisiaj trzeba pukać w niskie czoła własnych wybrańców. Zatem? To może nasza wina? Trzeba się było zastanawiać przez chwilę nad powierzeniem im państwa, a nie wrzucać do urny akt własnego poddaństwa. Wart Pac pałaca, a pałac Paca... A mnie żal, że Ojczyzna nic, tylko się zatraca. Oj, dana, dana, doloż ty kochana, nie ma o czym śpiewać od samego rana. cdn 
Najnowsze posty

Czytam...

 Czytam Milana Kunderę "Pisać, cóż za dziwny pomysł" i wspominam swe własne peregrynacje do do "zlatej Prahy" do Andrzeja Jagodzińskiego z Grażynką... Andrzej - wtedy korespondent GW - prowadził nas do piwiarni, gdzie przesiadywał Vaclaw Havel, autentyczny bohater, nie to co nasz Bolek-Wałęsa rewolucji godnościowej; prezydenta nie spotkaliśmy, ale Andrzej po piwie zgarniał swe bardzo długie włosy pod przygotowaną marynarkę i udawał się na oficjalną audiencję na Hradczany. To były czasy... Za to robiłem jego "Kuszenie" w Teatrze Nowym w Łodzi, choć niejaka Marcheluk jeździła mi po głowie i zamiast uczyć się tekstu zajmowała się wyrzucaniem z posady dyrektora Hutka; wikipedia pisze, że to były "trudne lata" - oj tak, bo brać aktorska zajmowała się zupełnie czym innym. Za to Kundera zawsze dobrze robi na poczucie humoru i jeszcze potrafi żartobliwie rysować. Ponieważ był zakochany, zakochany w kobiecie, która patrzyła jego rany i zaprosiła go do swe...

zbliża się...

 Zbliża się kolejna rocznica mojego życia; wolałbym żeby 27-ma, ale kalendarz pokazuje odwrotnie.     No cóż, czas mija, ale z nim niekoniecznie to, co się ma do powiedzenia. Ba - przyznaję, że moja "trybuna" jaką był teatr jest nie tyle wyczerpana, bo pomysłów mi nie brakuje, tylko nie ma na nią zapotrzebowania; inne dziś teatra i ich twórcy; dla mnie tylko emerytura?                                                   Nie marudzę tylko stwierdzam, że funkcjonowanie na rynku jest uzależnione od znajomości z dyrektorami (nie twierdzę, że koniecznie picie z nimi wódki, ale). To znaczy, że obecna brać dyrektorska zamiast szukać "świeżej krwi" - nazwisk, które się nie powycierały po wszystkich kątach - woli lecieć "listami recenzenckich przebojów", czyli popularnością w gazetach. Rozumim panie Hawranku, reklama dźwignią handlu, ale przecież recenzje czyt...

... żyj, kochaj...

 Po internetach peregrynując znajdują hasło: "żyj, kochaj, idź do teatru"... Też coś!? Na pierwsze dwa zawołania - owszem, ale czy wypada mieszać do tego komediantów? Sam poniekąd do nich należę, zatem to nie jest obraza, ale raczej rachunek sumienia.                                                                            Dobrze, odłożyłem z emerytury zaskórniak, ale w dalszym ciągu nie jestem pewien wydatku - pies trącał moniaki, ja o szarych komórkach... Kiedyś ("mój") teatr prowokował, ale i rozwijał intelektualnie: był zakorzeniony w lekturach, które już się sprawdziły nie tylko w szkole, ale i w umysłach, a dziś? Wiem, wiem, każde pokolenie potrzebuje swoje bożyszcza, lecz czy to musi oznaczać obniżanie kryteriów? Przecież poza gustem (ten jest indywidualny i nie podpada pod wspólny mian...

no dobrze...

 Beatlesi Beatlesami, no dobrze, ale gdzie na mojej półce nowy Pamuk, Maray, nie mówiąc o Japończykach? A Thomas Bernhardt tylko dla Lupy? Zbliża się moja rocznica, zatem hajda po EMPiKach. Świerze bułeczki "bułeckami" - nawet z serkiem, ale nic nie zastępuje strawy duchowej tych i innych czerniących papier. Zatem? Do księgarni (mam taka jedną niedaleko z przyznanym mi rabatem, a poza tym do IT dawno nie zaglądałem). O wydatkach będzie sprawozdawane!