... mimo, że nie stanowili mojego pokoleniowego przeżycia - wolałem od nich mniej wymuskanych The Rolling Stones, których widziałem parę razy na żywo, to jednak obraz wyłaniający się z książki Hunter Davies jest poruszający, jako świadectwo czasu i mentalności nie tylko na Wyspach brytyjskich.
"A day in the Life" nie mógł się pojawić na antenie BBC w związku z podejrzeniem, że zawiera odniesienia do narkotyków, które wtedy także w moim środowisku - myślę o "gandzi" - nie były niczym zdrożnym, a nawet stanowiły przepustkę do wtajemniczonego towarzystwa (wielu zapłaciło za to cenę zdrowia i życianie potrafiąc się zatrzymać). Ale nonkonformizm tej "czwórki z Liverpoolu" nie stracił aktualności do dzisiaj.
To przede wszystkim świadectwo, że ukochanej dziedzinie należy poświęcić wszystko i jeszcze więcej nie oglądając się na sukces i pieniądze.
Chcemy, aby powstało takie środowisko artystyczne, gdzie niczym pod parasolem ludzie będą mogli tworzyć w dogodny dla sienie sposób... To przesłanie nie straciło aktualności.
Zatem: I am a Walrus... "jestem morsem"... NIE WIEDZIAŁEM
Komentarze
Prześlij komentarz