Przejdź do głównej zawartości

inter arma silent Musee

 W czasie wojny Muzy milczą! Ale, czy powinny? Przykład chociażby Baczyńskiego, czy Trzebińskiego przemawia za tym, że to byłaby strata dla kultury i naszego pojmowania świata straumatyzowanego, bo opis ze środka piekła jest wartościowszy od obiektywnego.                                                                     Mam na półce chociażby Oksanę Zabużko, Ukrainkę, czy dramaty z temu "Insekt", które są świadectwem tego, co się dzieje poza narracją heroiczną, o człowieku obnażonym.

Mój ulubiony pisarz Albert Camus też krążył wokół tych zagadnień.

Byłoby, oczywiście, lepiej gdybyśmy nie musieli czytywać takich świadectw, ale nawoływania o pokój     i rozbrojenie kończą się zawsze tym samym: agresją na słabszego.

Skoro na olimpiadach bierzemy się za bary w imię dumy narodowej, flagi i hymnu, to trudno się dziwić, że wzywani do boju honorowego łapiemy za "kosy" - w naszej tradycji, patrz "Wesele", to prawie odruch.

W młodości nosiłem demonstracyjnie "Make love not war" na przypiętym guziku, ale rozumiem wcześniejszych bohaterów, którzy rzucali się jak te kamienie na szaniec...

Bo poza interesem własnym jest jeszcze coś, co nas przypisuje wspólnocie. Patriotyzm? Miłość Ojczyzny? Czy wypada dzisiaj używać takich patetycznych określeń?

Otóż, śmiem twierdzić, że bez tego - bez takiej aksjologii i bohaterszczyzny stajemy się  t ł u m e m, a nie narodem. Czy to znaczy, że zawsze przez krew? Wolałbym nie, ale - to oczywiście tylko moje domniemanie - gdyby trąbka zagrała zgłosiłbym się do pierwszego poboru; syn bywszego partyzanta.



Komentarze

  1. czy opis ze środka nieludzkiego piekła może być przestrogą dla innych?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

carstwo, proszę bardzo. Na chwałę Moskwy

Bałem się tej premiery i wiem, czego się bałem. Widziałem Peter Steina kiedyś "Oresteję" i "Księcia Homburgu", oraz dekadę temu "Wallensteina" i "Mewę" w Berliner Ensemble i w Rydze; to był zawsze wielki teatr idący za literaturą i piorunująco grany - powiedziany! Szanuję wiedzę reżysera o epoce i to, że uważa t e k s t za skarbnicę wszystkiego, co teatrowi najpotrzebniejsze. Nie ma w nim tylko wykonawców; aktorzy są, albo nie ma takich, którzy potrafią udźwignąć konwencję, w której to od nich wszystko - sens, wyraz, energia - zależy, bo mimo "filmowej" obrazowości inscenizacji, to aktor decyduje o wadze sprawy; albo to, co robi przechodzi przez rampę, albo zostaje w jakimś muzeum Pana Steina, jako ilustracja... W teatrze Peter Steina trzeba, jak (niektórzy) Niemcy, Anglicy i Rosjanie - umieć mówić , czego Seweryn swoich nie nauczył, albo nie wymagał.  Pod tym względem premierę w Teatrze Polskim "Borysa Godunowa" Alek...

SZTUKA BYCIA

 Ostatnio pasjami zaczytuję się w Coeetzee'm - ulubionym autorze Warlika (?) Po Gombrowiczu, Dostojewskim, Szekspirze, T. Mannie i Orhanie Pamuku to się zrobił mój "topowy" pisarz. Przyznaję się do tego troszku z konfuzją, bo mam wrażenie, że ulegając trendom zaniżam poziom; to literatura na służbie - słuszna, owszem, owszem - ale, przede wszystkim, poprawna politycznie, czyli nie żeby wolna myśl i wyobraźnia, ale... Nie człowiek / psychologia, lecz "sprawa", zatem, jakby na to nie spojrzeć, p o l i t y k a. Nie żebym wymagał od pisarstwa spełniania jakichś określonych zadań, lecz bez rozpętywania wyobraźni i sięgania tam, gdzie wzrok nie sięga, twórczość mnie interesuje i ... horyzontów nie poszerza. Dla siebie mam takie osobiste kryterium tego, co mnie zachwyca: nie, że coś jest "nowatorskie", ale, że mi się to śniło - przeczuwałem to - nie potrafiąc samemu zapisać, zrealizować... Czyli, kręci mnie nie tyle nowatorstwo, co sięganie do tajemnicy mojej...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...