Bałem się tej premiery i wiem, czego się bałem. Widziałem Peter Steina kiedyś "Oresteję" i "Księcia Homburgu", oraz dekadę temu "Wallensteina" i "Mewę" w Berliner Ensemble i w Rydze; to był zawsze wielki teatr idący za literaturą i piorunująco grany - powiedziany! Szanuję wiedzę reżysera o epoce i to, że uważa t e k s t za skarbnicę wszystkiego, co teatrowi najpotrzebniejsze. Nie ma w nim tylko wykonawców; aktorzy są, albo nie ma takich, którzy potrafią udźwignąć konwencję, w której to od nich wszystko - sens, wyraz, energia - zależy, bo mimo "filmowej" obrazowości inscenizacji, to aktor decyduje o wadze sprawy; albo to, co robi przechodzi przez rampę, albo zostaje w jakimś muzeum Pana Steina, jako ilustracja... W teatrze Peter Steina trzeba, jak (niektórzy) Niemcy, Anglicy i Rosjanie - umieć mówić , czego Seweryn swoich nie nauczył, albo nie wymagał. Pod tym względem premierę w Teatrze Polskim "Borysa Godunowa" Alek...
To, że Morawiec NUDZI o Nowaku rzecz nie nowa: na swą brzydką starość jest gotowa tylko tłuc komunały, do żadnej oryginalnej myśli nie nawykła... Ale, że Redakcja (teatrologii.info) wdaje się w konszachty z bez-moralnością, podszytą prawactwem, czyli lustrzanym odbiciem lewactwa, w USŁUGIWANIU WŁADZY, umysłowo odlecianej Dziuni z Krakówka, to już kompromitujące dla całego sorta...
OdpowiedzUsuń„Światu i duchowi wieku” - należałoby - ukazać własne jej oblicze, choćby jako panegirycznej recenzentki teatrów, w których zarabiała na stanowisku literacko-kierowniczym (Studio, Stary Teatr, T. Ósmego Dnia - w sumie co najmniej 16 lat zarabiania w KONFLIKCIE INTERESÓW i braku skrupułów wysługiwania się mocodawcom).
Za to urojonych przeciwników hodowała pod czaszką, by ziać ZBOLSZEWIZOWANYM k ł a m s t w e m ! Proszę sprawdzić, co pluła, łgała i spotwarzała Morawiec Elżbieta: „Imperium kontratakuje”, ARKA 1994 nr 51. s.178 (nt. wystawienia sztuki w jęz. rosyjskim, a nie litewskim, Wilno, 22.V.1994 przy okazji pracy niżej podpisanego (której, oczywiście, nie widziała), na Pohulance nad litewską prapremierą "Ślubu" Gombrowicza sponsorowaną przez MK i znienawidzonego ministra (Rostworowskiego i Dejmka).
Brzydki, sklerotyczny babon oszalały z nienawiści gotowy poświęcić minimum przyzwoitości dla doraźnej politykierskiej korzyści: po ustawce w rzekomym konkursie o NST ze swoim krajanem Mikosem (w gronie ekstremistów, którzy wykrzykiwali na widowni narodowego teatru: "hańba Segdzie"), przerażona możliwością nie osadzenia durnia i nieudacznika z powodu odwołania wskazującego na złamanie prawa w czasie przesłuchania, rozpisywała się po świecie, że ja byłem tam pijany - co ona wie od członka Komisji (sic!); a adresaci listu otwartego (do ministra) w opinii doktor zaściankowości i jedynie słusznej wierności każdej złej sprawie, byleby partyjna, mieli "SSAĆ DRUTA KLACIE"...
Takie to teatrologiczne narzędzia i moralne kryteria stosuje Elżbieta M. wydobyta z rynsztoka. Za ile?
Dlatego, proszę profesora Andrzeja Nowaka do tego szamba nie mieszać
"Kundlowi zajadłemu komunikuję , że profesor Andrzej Nowak od ponad 25 lat jest moim przyjacielem z redakcji "Arcanów". Wgryż sie w kogo innego, nieszczęsny!" Elżbieta Morawiec
OdpowiedzUsuń