Przejdź do głównej zawartości

zbliża się...

 Zbliża się kolejna rocznica mojego życia; wolałbym żeby 27-ma, ale kalendarz pokazuje odwrotnie.     No cóż, czas mija, ale z nim niekoniecznie to, co się ma do powiedzenia. Ba - przyznaję, że moja "trybuna" jaką był teatr jest nie tyle wyczerpana, bo pomysłów mi nie brakuje, tylko nie ma na nią zapotrzebowania; inne dziś teatra i ich twórcy; dla mnie tylko emerytura?                                                   Nie marudzę tylko stwierdzam, że funkcjonowanie na rynku jest uzależnione od znajomości z dyrektorami (nie twierdzę, że koniecznie picie z nimi wódki, ale). To znaczy, że obecna brać dyrektorska zamiast szukać "świeżej krwi" - nazwisk, które się nie powycierały po wszystkich kątach - woli lecieć "listami recenzenckich przebojów", czyli popularnością w gazetach.

Rozumim panie Hawranku, reklama dźwignią handlu, ale przecież recenzje czytują przeważnie sami zainteresowani, a nie tak zwana szeroka publika, dlatego kółko się zamyka, i na ogół nie wie dyrektor teatru, co w branży pomyka...

Od razu zaznaczam, że to nie jakaś skarga mija urodzinowa (ta rocznica się zbliża), tylko smutna konstatacja o samo wykastrowaniu tak zwanego "rynka".                                                                               Bo w dobrze funkcjonującym rynku młodsi nabywają umiejętności od starszych, którzy już udowodnili swe "pozytywa"; ba...

Ja zresztą pretensji do nikogo nie mam - tylko, co najwyżej do siebie niebogo - lecz tak przemyśliwam,   że nie wygrawszy żadnego konkursu na dyrektora, a startowałem "mnoga raz", nie dałem sobie szans.

Ale cóż - kiedyś jeden z jurorów, mój przez moment dziekan - po przesłuchaniach powiedział mi wprost: pan był najciekawszy, ale... sam pan rozumie, wybraliśmy bezkonfliktową personę...

I tak się kręci ten biznes, gdzie nie ma obiektywnych kryteriów, ale pozostają znajomości.

I to by było na tyle.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...