Zaczytuję się w monografii, zwanej biografią The Beatles Hunter Davies'a. Nie pomnę, czy już wspominałem swoją młodzieńczą przygodę u Marka Garsteckiego w "Largactilu" na St. Mieście, gdzie w tak zwanym turnieju płytowym reprezentowałem - przeciwko Beatlesom - The Rolling Stones (widziałem ich cztery razy "na żywca": w Londynie, w Pradze, w Chorzowie i na Bemowie), bo ojciec żeglarz przywoził mi gorące krążki ze swych rejsów do europejskich stolic.
Kiedyś to zbuntowane "Kamienie" stanowili moje uosobienie tego, co w rock'n'rollu najwartościowsze - a dzisiaj doceniam - teksty, ale i muzyczną harmonię "chłopców z Liverpool"...
Pamiętajcie, że każde z poniższych zachowań jest surowo wzbronione na scenie: palenie, jedzenie, żucie i picie... No proszę, taki "dekalog" obowiązywał wtedy początkujących muzykantów (ciekawe, czy na przykład u Warlika by się dzisiaj przyjął?).
A co na to Przemo Skrzydelski, który wożąc mnie po różnych prowincjonalnych teatrach w drodze zapuszczał Beatlesów mi na złość... Dzisiaj podrosłem / dorosłem już nie tylko do buntu i przyp......ania ze sceny, ale i do dowcipu, aluzji i poezji w twórczości nawet zbuntowanej.
Oddzielnym zjawiskiem była zawsze tzw. "bitelmania", czyli rozwrzeszczane panienki, które mdlały na widowni ich koncertów - to chyba niewiele miało wspólnego z dźwiękami, a raczej może bardziej z "wyzwalaniem się z dyscypliny" szkoły, mieszczańskiego domu i obyczajności jak spod igły.
Zatem dzisiaj sobie podczytuję jak to wyglądało na Wyspach i robię socjologiczne porównania - czy my tu w socjalizmie ("z powybijanymi zębami") bardzo się różniliśmy od młodzieży europejskiej?
Sądzę, że nie, bo młodość wszędzie ma taki same prawa i sposoby ekspresji, ale o nas tu wieści się nie rozchodziły tak szparko, zatem kultywowaliśmy swoje hipisostwo prawie jak konspiracje (z wyjątkiem Józefa Pyrza zwanego Prorokiem, który przesiadywał na skwerku pod Bristolem popalając "gandzię" i czarując małolaty*.
Chłopcy chcą cię zastąpić Ringo - o, to jeden z dramatycznych momentów, gdy koleżeństwo ustępowało przed jakością? Tego jeszcze nie wiem, bo nie doczytałem książki do końca; wracam do lektury.
Komentarze
Prześlij komentarz