Ostatnio zbyt długo przesiaduję w Internecie; powodem jest odkryta artystka video, której surrealistyczne dzieła mnie zachwycają. Owszem, ale...
Ale przecież n i c nie zastąpi obcowania ze słowem pisanym, które ma moc otwierania wszechświata wyobrażeń. Dlatego przypominając przyjaciela, Michasia Ratyńskiego, który był zafascynowany surrealizmem i uprawianiem go na scenie, wracam do wynalazku Guttenberga i wszystkim polecam światy książkowe, na przykład Faulknera, czy Emily Bronte (popadłem w klasyczne czytadła?), nie mówiąc o ulubionym Murakamim i Pamuku... Więcej grzechów (na razie) nie pamiętam, jak się nie poprawię to i tak dam znać!
Komentarze
Prześlij komentarz