Paniom w dniu ich święta nie tylko "goździka", ale mnóstwo uczucia, bez którego więdnie najbardziej rozdęta męska pycha, co świat wywracała nie tylko pod Troją - na imię mając Helena - ale i cel do zdobycia, bo cóż bardziej znaczącego od serca niewieściego, choćby kozikiem wyrzezanego na korze życia - no nic, nic temu nie dorówna...
W ileż męskich głupstw obfituje historia, gdy samiec z samcem nastroszyli pióra i... za łby; ej nie będę tu lamentował, bo przecież może być to sens życia, jeśli zbiorowego przeżycia nie będzie się wypiętrzało ponad prywatne.
Chodzi mi o to, że każda publiczna korzyść powinna się składać z indywidualnych radości, bo służba służbą, ale warto mieć coś z życia, a to nam najczęściej przynosi / lub zabiera kobita...
Czyli: z nimi bywa kiepsko, ale bez nich jeszcze gorzej - że o prokreacji nie będę wspominał. Oj bida nam bida, gdy podpadniemy, dlatego dbajmy o te skarby nie tylko 8 marca. Moja deklaracja jest jak najszczersza!
Komentarze
Prześlij komentarz