... już chyba o tym wspominałem, ale zapomniałem: mój ukochany profesor i dyrektor, Zbigniew Zapasiewicz uczył nas, że każdy utwór dramatyczny należy analizować z aktorami jak gdyby to był kryminał, czyli: kto zabił i jakie były tego przyczyny, bo to jest powód wzbudzenia zainteresowania publiki. Piszę o tym dlatego, że w sztuce można/należy posługiwać się "sposobami" sprawdzonymi wcześniej, niekoniecznie szczerość jest najlepszą metodą eksplikacji, która chwyci - jak postulowali młodzi "za pysk/ jak w pysk"...
Czy to jest propagowanie jakiegoś kantu? Niekoniecznie, bo liczy się efekt - a tym powinno być wzruszenie na widowni / u czytelnika, a nie pozostawanie w zgodzie z kodeksami lub Dekalogiem.
Czy to oznacza dopuszczalność oszustwa w sztuce / bycia niekoniecznie świetlaną osobą jako autorem - oczywiście... Taki na przykład Fiodor Dostojewski, bijający ślubną, dał nam przykłady w twórczości, mogące być przestrogą.
W końcu niejaki książę duński zapraszając aktorów do odegrania pułapki na myszy chwytał królewskie sumienie w sieć wyrzutów i chęci psychoterapeutycznego (?) oczyszczenia.
Czy to oznacza, że artysta musi być pięknym człowiekiem? Jakby tu wybrnąć z honorem z tak postawionego problemu? Byłoby dobrze, gdybyśmy mieli do czynienia w sztuce z samymi aniołami dającymi dobry przykład, ale... Ale nie muszę się wygłupiać chodząc w zaparte, bo przecież tak nie jest...
Iluż znamy wielkich aktorów nie wylewających za kołnierz, i w takim stanie grając wywołujących zachwyt; przypadek mojego mistrza, ale i byłego rektora Tadeusz Ł. mówi sam za sobie - jego żona chadzała z podbitym limem, i "wszyscy" znali powody, chodź gryźliśmy się w język (byłem kiedyś u nich w domu), bo trzeba było trzymać fikcyjny fason i nie rozpowszechniać plotek.
Zatem konstatacja z tej opowieści byłaby taka, że liczy się efekt a nie metoda jego osiągnięcia. Smutna to pointa, która chyba oznajmia, że sztuka i moralność to różna parafia.
PS
A niejaki Oliwier L. aktor z najwyższej półki podobno miał zwyczaj wychodzić przed kurtynę - przy pustej jeszcze widowni - i zginając rękę w łokciu wykrzykiwać: ale macie szczęście, bo to ja będę dzisiaj grał! Bez komentarza.
Komentarze
Prześlij komentarz