Gdyby nie wynalazek Gutenberga ze słowem dostępnym w druku wydawałabym moniaki na inne używki i najnowszy model rowera, a tak...
Psuję sobie oczęta wypatrując literek ze świata, którego nie ma (doprawdy?), ale bogatrzego od wszystkiego, co jest na tapecie.
Jak to nazwiecie?
Komentarze
Prześlij komentarz