Przejdź do głównej zawartości

jak to na wojence ładnie, kiedy ułan...

 Znamy tę piosenkę, która "grzała" naszych - przynajmniej moich - rodziców, gdy ojczyzna była               w niebezpieczeństwie, a dzisiaj? Kiedyś czytałem  ankietę, w której studenci na pytanie o swój ewentualny udział w wojnie odpowiadali, że raczej by "spier-papier"...                                                            I trudno im się dziwić: wszystko związane z wartościami patriotyzmu zostało obśmiane, bo nie służy bogaceniu portfela, czyli przedsiębiorczości.

Z jednej strony to dobrze, że młody człowiek zamiast "przysposobienia wojskowego" uczy się języków     i ekonomii w praktyce, ale przykład Ukrainy dowodzi, że zawieszenie na kołku ducha rycerskiego może się skończyć ruskim najazdem.

Na szczęście nie jestem od tego, by się kompetentnie wypowiadać na temat wydatków budżetowych na czołgi lub naukę i sztukę, dlatego ja o duchu, a nie materialnie...

To "piknie (pane Havranku)", że mołodjoż dzisiejsza ma europejskie horyzonty i aspiracje, i że tylu młodych ludzi przynosi nam - wspólnocie - zaszczyt na olimpiadach i uniwersytetach, ale bez bojowego ducha, sądzę, że to wszystko o "d..ę potłuc".                                                                                          Chodzi mi o to, że nasze miejsce na mapie rozstrzyga o tym, iż niekoniecznie będziemy pytani o zdanie: bić się czy nie bić (odwieczne polskie pytanie), gdyby - nie daj Boże - Ruskowi na czołgu nie wystarczył podbój Ukrainy.

Dlatego obśmiewanie naszej kawaleryjskiej tradycji - Gombrowicz się kłania! - jest dzisiaj nie na czasie, niestety!                                                                                                                                                             To jest problem dla specjalistów od PW na uczelniach, ale ja o mentalności, która zakorzeniła się (?) jako pacyfistyczna - i pisze to wychowanek ideologii "make love not war", co płynęło z Zachodu, ale służyło ZSRR.

I żeby było jasne: jestem zdecydowanie przeciwko każdej wojnie, ale, gdyby to ode mnie zależało, nigdy ręki bym nie przykładał do rozbrajania się i obśmiewania miłości Ojczyzny.                                                Tej można /należy służyć na różne sposoby i niekoniecznie dzisiejszy Baczyński na czołgu byłby dobrze obsadzony, ale, co do zasady: Ojczyzna w potrzebie rzucamy wszystko.

Śmiem twierdzić, że taka postawa przyda się w każdej społeczności na dorobku, bo gloryfikuje "ethos Wokulskiego", czyli budowę od podstaw. 

Wyszło mi z tego rozumowania coś na kształt pozytywizmu, mimo, że zawsze miałem się za romantyka! Takie czasy...

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...