Przejdź do głównej zawartości

Olimpia da, czy nie da?

 Przemyśliwam, czy nadaję się na kibica? Pamiętam swą irytację, gdy przechodząc w pobliżu stadionu Legii słyszałem ryk tłumu i musiałem obchodzić zamknięte ulice. Co to za poziom emocji, złościłem się przez zęby...                                                                                                                                                   Hola, hola, przecież te igrzyska mają wspólne źródło z moją ukochaną sztuką wystawienniczą. W Grecji grający na przykład na lutni stawał do konkurencji obok atlety, i tężyzna fizyczna była w cenie obok rymotwórczej.

Rzecz chyba w tym, że nigdy nie przepadałem za ściganiem się, biciem rekordów i okupowaniu list popularności. Mając ojca żeglarza wylądowałem kiedyś w narodowej kadrze na mistrzostwa świata nad Zegrzem. I co? Nie chciało mi się jechać na zgrupowanie, bo miałem ważniejsze sprawy sercowe; ojciec  o mało nie dostał zawału...

A ja siebie tamtego rozumiem. Sport tak jak sztuka nie powinna podlegać konkurencji, ale być uprawiany dla rozwoju i przyjemności. Oczywiście teraz bluźnię pozbawiając kibica radości, że "Polska, Polska - nasi" etc; to taka radość "rzymska", gdy gladiator prowokował ryk tłumu podrzynając gardło przeciwnika - uzyskawszy jego akceptację wskazującym w dół palcem.

Myśle, że można by to robić dla przyjemności niekoniecznie domagając się krwi, tyle, że te nasze współczesne igrzyska zastępują (?) obywatelowi wojny i mordowanie w imię patriotyzmu.

Czy rozładowują emocje? Wątpię... Przykładem dzisiejsza Ukraina.

Zatem, czy kacapski agresor powinien być zapraszany do dobrego towarzystwa? Pytanie retoryczne, którego nikt nie zadaje, bo zbrodnie na ludności cywilnej to raczej domena przyszłej Norymbergi, a nie MKOL'u i celebrytów wysiadujących na trybunach. 

Dlatego, przewiduję, będziemy "ściskać kciuka" za naszych, i nikt o postulat moralny nie zapyta.

PS

Acha, mamy przecież Prezia kibola?                                                                                                           Gola, gola, gola...





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...