Przejdź do głównej zawartości

o czytaniu

 Czy czytanie rozwija?

No pewnie, na przykład wyobraźnię. Rzekłbym, że zastępuje realne doświadczenie czymś, co pozostaje pod kontrolą w przeciwieństwie do realnego życia, które - przyznacie - często się nam wymyka.

Nie wiem, jak kto, ale ja wolę nie pozbawiać siebie pozycji sternika. W młodości - chmurnej i durnej - zdarzało się preferowałem doświadczenia "transcendentalne", w których  u ż y w k a  miała zapewnić mi wgląd w coś, co na żywca znika, albo i się nie objawia. Tyle, że to była blaga, raczej brak wiary w siebie niż realna odwaga.

Jeśli ktoś nie kapuje o czym napomykam, to przyznaję, że to zwie się w slangu "marysia"; jej pieszczotliwa cecha jednak odkrywa tylko pozory i w realu natychmiast znika - pozostawiając przy przesadyzmie użycia szkody w psychice.

Oczywiście, lata 70-te ubiegłego wieku "jechały" na micie jakowegoś wtajemniczenia, szczególnie wśród panien i chłopaków uprawiających "big-bita", ale i teatr tzw. kontrkulturowy od tego nie stronił tylko "przenikał"... Na trzeźwo zostawała z tego tylko kupa śmicha.

Oczywiście, rzecz jest poważna, bo wielu ludziom zrujnowała życie, ale czyż dorosłość nie polega na umiejętności wyzwalania się z zaspakajania ciekawości, z której nic nie wynika?

Próbuj - to postulat młodego, ale kontroluj - podpowiada dorosłość - ba!

Czyli? "Małpa w kąpieli", póki paluszka nie sparzyła, to nauka z kranu była jej obca...

Czy zatem ewolucja zobowiązuje nas do wyciągania nauki od poprzednika, czy też życiowym prawem jest próbowanie wszystkiego po swojemu i brak nauki "przed szkodą"? Nie wiem, poddaje się i wracam do książek.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...