Przejdź do głównej zawartości

iść czy zostać?

 Oto jest pytanie? Zostać w domu i poczytać, czy szlajać się na Warlika, z przeczuciem, że nic nowego mnie tam nie spotka. Ponieważ nasza gwiazdeczka - wychuchana na europejskie salonach - od lat majstruje tak samo w takich samym, pol-poprawnych tematach; ostatecznie tych grantów nie dają ot, tak sobie.

Ponieważ sam długo żyję to pamiętam, że za socrealizmu też trzeba się było zasługiwać i spływać z jedynie słusznym nurtem. Zachowując wszystkie proporcje konstatuję, że to prawko funkcjonuje do dzisiaj; zmienił się ośrodek kierowniczy, ale nie metody.

Musisz być "z naszych" - na przykład seksualnie odmiennych - by zyskać akceptację wtajemniczonych, tak się składa, że od lat decydujących o fruktach w europejskich teatrach.

Oczywiście ktoś zaraz zgrzytnie, że ja tylko "zazdraszczam"... Z wolna, kto nie wie, to przypominam,     że przez lat miałem - bo umarł - serdecznego Przyjaciela, Michała Ratyńskiego, niewątpliwie wtajemniczonego tu i tam...

Zmierzam do stwierdzenia, że wprawdzie o ocenach w sztuce trudno dyskutować obiektywnie, bo to bywa rzecz gustu, jednak minimum odróżniania produktu od podróbki obowiązuje - i tu nie "kto", a "jak" powinno decydować; ale nie decyduje - wprost przeciwnie.

Lobby i koterie to nasz codzienność!                                                                                                                  I teraz pointa, której się nie spodziewacie... Kurtka na wacie, to wcale nie jest tak źle! Bo? Bo prawdziwą  n i z a l e ż n o ś ć  zyskuje się nie za darmo - myślę o kosztach psychicznych. Inaczej mówiąc artysta "mający pod górkę" dysponuje twardszą skórą i odpornością na życiowe przeciwności; uprawianie sztuki to nie celebryckie wystę(p)ki, ale codzienne zmaganie ze słabością własną i niechęcią towarzyszy. Czyli? Wygląda, że - z własnych doświadczeń - preferowałbym "zimny wychów" artystów. Oczywiście - pól żartem, pół serio. Ale skóra stwardniała od upadków tylko procentuje w przyszłości.

Myślę, że młode pokolenie, na przykład nie znające cenzury, może być zaskoczone takim rozumowaniem. Ja tu piszę o sobie, ale i nie bez ambicji uniwersalizowania z powodu doświadczenia.

Kto się przejadł nie zrozumie głodnego!


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...