Czytam o naszej historii niejakiego Davisa Normana i tak sobie - jako niezbyt zdolny uczeń Stefana Mellera - dumam; czy to jest nauka obiektywna? Czy o f a k t a c h, czy d o m n i e m a n i a c h, czy raczej o propagowaniu jedynie słusznej wersji, zatem byłoby to uprawianie jedynie słusznej wizji? I to bez polityki, doprawdy?
W odróżnieniu od np. fizyki to raczej interpretacje niż zbiór dających się sprawdzić zdarzeń, zatem światopogląd historyka nie pozostaje obojętnym przy ocenie jego dzieła. A gdzie prawda, ktoś spyta? Ba! Chyba tylko w konfrontacji zdań różnych, nie na wiarę z ideologicznego rozdzielnika.
Na szczęście we wstępie Autor deklaruje: "na każdym kroku jest coś, czego jeszcze możemy się nauczyć. Zawsze coś można wyjaśnić lub poprawić, co prowadzi do kolejnych pytań... Taka właśnie jest natura igrzysk dziejów, które otaczają historyka".
No dobrze, to zanurzam się, i polecam.
Komentarze
Prześlij komentarz