Przejdź do głównej zawartości

Czytajcie!

Czytajcie, nie gapcie się... Nawołuję do myślenia  s a m o d z i e l n e g o  i weryfikowania każdej wyroczni, bo chętnych do zawładnięcia naszymi umysłami nie brakuje, o czym ostrzegał już Orwell.

To dotyczy polityki ale i sztuki, bo czemu krytykanci mieliby decydować o moim guście skoro ja jestem lepiej wykształcony i przygotowany do przetwarzania informacji płynących z książki i sceny; tylko          w dziedzinie muzyki zdaję się na opinię lepiej słyszących, chociaż przyjemność może tu dotyczyć uczestniczenia w dziele, którego się nie rozumie (tego mnie uczył w PWST prof. Bardini).

Specyfika oddziaływania  p i ę k n a  jest tajemnicza i nie daje się wyczerpać samymi tytułami naukowymi delikwenta oceniającego.

Napisawszy to sam mam wątpliwości... Bo to prawda, aleć niecała. Gdyby tak było w teatrach                   i filharmoniach przesiadywaliby tylko profesjonaliści, a przecież to jest dla ludzi; często spotykałem       się z opiniami doświadczonych aktorów, że najwznioślejszymi dla nich reakcjami są te "naiwne" - płynące z serca a nie podręcznika czy katedry. Nie głoszę tu pochwały jakiegoś "l u d o m a ń s t w a",                          czy wyspiańszczyzny, tylko pochwałę  s z c z e r o ś c i , na którą często nie stać profesjonalisty uwikłanego w przeróżne układy.

Dobrze pamiętam jak Hanuszkiewicz - mój dyrektora i nauczyciel nieakademicki - powtarzał mi: nie słuchaj krytyków, tylko tych, którzy zjedli zęby w tym fachu... No tak, owszem, tyle, że to dotyczyło niejakiej, Tamary suflerki, do której - widziałem to na własne oczy - przed wywieszeniem obsad do nowych spektakli pielgrzymowali aktorzy wręczając jej tajemnicze koperty... Co w nich było to ja nie wiem, ale porównawszy to, co się ukazywało w ogłoszeniach z tymi korowodami mogłem nabrać podejrzeń, że jedno z drugim ma materialistyczny związek...

Dlatego róbmy swoje na najwyższym poziome zawodowości, ale niech nasze serca poruszy bardziej łza symbolicznej pani Kazi, niż, z całym "szaconkiem" pean wydrukowany na portalu przez Przema - jak go lubię - S.

Mądrości mojej na dzisiaj wystarczy; kto nie wierzy niech sam się przekona! Rzekłem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...