Przejdź do głównej zawartości

ciąg dalszy nastąpi nie dzisiaj to...

 Jeżeli jesteśmy w w kryzysie to czas najwyższy kombinować, jak z niego wybrnąć. Ba! Lecz nomenklaturka - dyrektorstwo i paru przydupasów płci obojga - sądzi, że wszystko gra, bo/a ich wynagrodzenia szczególnie. O jakiejkolwiek solidarności zawodowej trudno nawet marzyć, a wszelkie akcje w tym względzie rozpłynęły się w bezskuteczności, i trudno się dziwić, bo to zajęcie dla indywidualistów.                                                                                                                                           Czy rzeczywiście? Przecież największe "sukcesa" miały miejsca w kolektywach - w Nowym, Starym, Powszechnym, Współczesnym, Ósmego Dnia, Prowizorium; póki szli razem posuwali się artystycznie   do przodu, dopiero konflikty i personalne ambicje niszczyły.                                                                          I to jest paradoks, bo to z gruntu indywidualistyczne zajęcie skazane jest na współpracę z nie zawsze myślącymi podobnie.

Dlatego udany teatr to umiejętność wyważenia interesów i ambicji; jeszcze trzeba pamiętać dla kogo to  się robi - mieć minimum rozpoznania środowiska (miasta), choć z "wdzięczeniem" do publiki bym nie przesadzał.

Największe "sukcesa" mili zawsze ci, którzy trafiali do pokolenia, lub "wąchali czas" - np. swego czasu Dejmek, Hanuszkiewicz, Gawlik, Heubner, Provisorium, Ósemki. Tyle, że ten czas mija i zostają tylko rachunki psychiczne do zapłacenia; nasz teatr usłany jest "trupami" byłych przyjaciół i towarzyszy niedoli.

I chyba inaczej być nie może, dlatego to zajęcie nie dla psychicznych słabeuszy. I ten rachunek warto wpisywać w koszty, co może oznaczać: "bujajcie się sami"


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...