Przejdź do głównej zawartości

Przypętała się do mnie

Przypętała się do mnie, owszem z własnej półki, ale odłożona ad acta Elfride Jelinek, czytana wcześniej, a nawet oglądana w kinie.

Czy to tylko nihilizm właściwy współczesnej kulturze, czy już zboczenie sprofilowane na modę i handel na rynku, nie wiem.

Wydawca pisze, że to "niezwykle osobiste" zeznanie: "Dane osobowe", a ja się zastanawiam, czy są granice, których się nie przekracza publicznie?

Chciałoby mi się moralizować w tej mierze, ale przeszkadza mi fakt zwany "Weselem"... Nasz wieszcz mógł, zatem czemu by zabraniać kobiecie?

Chodzi mi o to, że literatura musi być s z c z e r a, ale czy powinna przekraczać decorum granice?

Przecież np. Dostojewski, troszku się tylko maskując, także przekraczał, a Proust?

Powtórzę to, czego uczył mnie Zapasiewicz: "reżyserujcie tak, abym wiedział, czy robi to blondyn,  czy brunet?"... 

Czyli, nasycajmy rzecz osobistym przeżyciem licząc na wspólnotę w egzystencjalnym bycie!

A "plotkę" o nas nich rozpowszechniają mniej zdolni!

  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

bez tytułu, co jest znaczące

 Czyli co? Szwendać się po teatrach i ich produkcjach wypichconych przez jeszcze mniej zdolnych, jak to robiłem przez lata?                                                                                                                             Chcieliby smarkaci i niejedna smarkata! Inwestowanie swojego cennego czasu dla bywania w pseudointelektualnych zamtuzach jest dla starszego pana... jakby to powiedzieć, by nie urazić żadnego ucha? Rzecz w tym, że teatr, który nie rozwija - się, ale i mnie - to utrata tego, co można zainwestować gdzie indziej. Ponieważ nasza ciekawość świata - a i tolerancja - nie jest bez granic, zatem: pa-pa (!) utalentowani inaczej. Współczesny nasz...