Dobra - wyszedł na swoje, choć szedł, potykał się, bywał gdzie trzeba (?) i przypierniczawszy PiS-owi zasłużył się nowej własti... To ciekawostka tak wyskoczyć z kontestatora na ulubieńca i salonowca (przypominam, że gra ta polega na nadstawieniu tyłka pod klapsy!)
Czyli, Jasiu uprawia opozycję koncesjonowaną, która przydaje się rządzącym dla propagandy sukcesu. I w tym się spełnia nasrożywszy irokeza (a może już zgolił?).
Po rozwaleniu T. Starego zamachnął się na Narodowy, bo ambicji mu nie brak - a kompleksy krakowskie leczy "reasumpcją" funkcji - za publiczne pieniądze.
Ktoś powie, że trzeba mu dać szansę, a ja, że w tym wypadku już jest za późno, bo suma bolesnych doświadczeń spetryfikowała mu "zniewolony" umysł, i może być już tylko gorzej; sam siebie - charakterologicznie nie przeskoczy, a że narobi szkody, to jak zwykle u nas zorientujemy się po klęskach.
Teatru - tego i innych - nie zniszczy, bo aktorzy, mam nadzieję jeszcze pozostali przy zdrowych zmysłach i, jak mniemam, dadzą mu popalić.
Że szkoda czasu na takie "eksperymenta" o tym władza PO-lszewicka nie pamięta, a że chce się przypodobać elektoratowi, to udaje, że popiera "poszukiwania".
Historia wcale nie jest tak oryginalna, a raczej żałosna i zakończy się wielkim wstydem. Obym nie okazał się prorokiem!
Jasiu, Jasiu, póki czas z m y k a j !
Komentarze
Prześlij komentarz