Przejdź do głównej zawartości

co będzie?

Co będzie w nowym roku po teatrach i kto na jakim stołku usiądzie?                                                       Nie jestem Pytią, abym to wiedział, ale pewne znaki na ziemi i niebie... Zresztą (przy)rządowe rozporządzenia dają do myślenia.

Janek Klata się przejedzie (sic!) na kolejnym urzędzie, bo jego charakterek spod irokeza jest nie od tego, by cicho siedział; oj, będzie z tego sromota i bal niczym z Titanica, zobaczycie.

Kolejnych teatrów co by się nie chciały przypodobać urzędnikom ubędzie, bo wprawdzie generalnie dyrektura teatralna raczej antypisiorska, ale żeby aż tak to nie, o nie!

Dlatego, jak mniemam, zakwitnie aluzja, nie żeby znowu jakaś Mysia, ale nasze młodociane reżysiory będą się po aluzjach szwendać - strugając gieroja. Kupa z tego śmiechu będzie, ale wadzuchnie nie ubędzie.

Klasyki literackiej już ni w ząb - chociaż różne Mickiewicze i Fredry na afiszach - to tak, ale żeby to były ich dzieła, a nie "przepisywanie" - to nie: dramaturgowie nie od tego, by rzeczy nie przepisywać,               a realizatory z imprą za pan brat.

Mógłbym tak jeszcze długo wyliczać, co się nosić będzie, ale nie chce mi się popadać w czarną rozpacz. Inteligent w teatrze, z lekturami za uszami, będzie na wylocie, bo po co komu indywidualny ktoś, jak      w Organizacji widowni  liczą się fakty zbiorowe.

Czyli - myślenie zdrożeje, "odwaga" stanieje, bo co który tfurca przyfasoli po całości, to mu się, summa Summarum, opłaci.

Czy ja jestem pesymistą taka tu dosyć rozpaczliwą perspektywę rozsnuwając? Ależ skądże. Po prostu tak sobie - niespiesznie - chodzę, chodzę i patrzę.

A z tego wniosek. Bęc!

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...