Przejdź do głównej zawartości

Ciągle czytam i tak mi... dobrze!

 Tym razem noblistę, Laszlo Krasznarkai "A świat trwa"; w sprawie outsiderów, a to/tych lubię.   Wszystko dobrze, ale dlaczego bez kropek?

Przez kilkadziesiąt stron ani przecinka - co to za ekstrawagancja? Owszem, na scenę to się nadaje, bo obowiązuje tzw. "kropka logiczna", która niekoniecznie wynika z gramatyki, raczej z rytmu i myśli, którą chce się zaakcentować, ale tutaj, strona po stronie - nie rozumiem...

Takie kadencje, moim zdaniem, odwracają uwagę od sensu na rzecz formy, czyli, jakby nie było socrealizm. Oczom nie wierzę, przecież w Sztokholmie - u nas w wydawnictwie "Czarne" - nie powinni się dawać nabierać.

Czy to nie jest czasem szukanie oryginalności za wszelką cenę? Wszystko już było, zatem by się sprzedało wymyśla się takie sztuczki, zamiast oryginalnej historii i pracy nad językiem.

"Było nie było, buch w głupie ryło" - nie przystoi laureatowi, chyba... Chyba, że już tak zgnuśnieliśmy, że nas porusza już tylko coś czego nie było bez względu na treść tego czegoś.

To by mówiło więcej o nas, czytelnikach, zamiast o literaturze chcącej nauczać, lub opisywać kawałek świata.                                                                                                                                                             Sam się łapię na tym, że książka służy mi do odwrócenia uwagi od tzw. rzeczywistości, czyli problemów zza okna. I rzecz nie w pouczaniu, ale "dawaniu napędu" w pokonywanie codziennych kłopotów.

Jednak opowiedziana historia ma swe "waloria" i nie wyrzucałbym jej do kosza, mimo, że niemodna. Przecież ciągle chcemy się dowiedzieć co to za Julia i czy Capuletti pastwią na swoim.

Dla tego - powtarzam za Gombrowiczem - piszcie tak, bym wiedział "czy napisał blondyn, czy brunet". Bez tego lektura to tylko zwykła makulatura i strata naszej energii.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...