Anda Rotenberg: "Schyłek (Dziennik 2019-2020"
Ada - to nie wypada: tak KOD-ziawerzyć, łgać i wmaślać się w tylne częścią ciała możnym tego PO-lszewickiego zadupia, udając uparcie, że to tylko właśnie śtuka i Jewropa, o ciągle tak samo modnych, w pewnych kręgach, pochodnych, kontaktachPo co to kupiłem - 450 stroniczek najczęściej w czerwonych barwnikach z Vogue'a - ktoś zapyta? I słusznie: to c e l e b r y c k a makulatura, ale ja już tak mam, że lubię wiedzieć, co pika na tych salóónach u przeciwnika - nie żeby mojego sortu, po prostu braku rozumu na swoim miejscu, a nie na sprzedaż i do kupienia, gdy nastaje koniunktura...
A właśnie się spełnia: obraz świata, pseudo a k s j o l o g i a tego towarzystwa (adoracji wzajemnej), zatem listkę wymienianych przyjaciół, przyjaciółek i przydupników warto zachować dla przyszłych pokoleń, jako przykład, jak może upaść "entelygencja" przeżarta spaczoną ideologią i staraniem, by nie dać się oderwać od państwowego żłoba.
Warszawa, 11 lipca 2020: Jutro zdecyduje się nasz los... połowa pokochała Jarka i tego, za przeproszeniem, Dudę... W dodatku pogoda minorowa - wszystkiego się odechciewa... Zarazy jaka toczy i c h umysły nie dostrzegają; Hegel nazywał to duchem historii... Wot krasawica (!), troszku podstarzała i brzydka bidula, ale zawsze na straży, by to ona - i jej kumple (nazwisk cała kupa, kogo tam nie ma, ten Berek) - decydowali, osądzali i byli, trwali przy pensjach, grantach i delegacjach... Jakieś wybory przy urnie, ludzie (różnych opcji) na ulicach, upadek obiecanek i moralności, ale jej - kuratorki - to nie dotyka (intelektualnie chyba jednak - tak), bo z własnego nadania się zalicza do: jestem elita... I co jej zrobisz?
A to trwa, chciałoby się powiedzieć, po trupach, na pewno przyzwoitości, i spojrzenia na to co się dzieje w twórczości nie z zajadle politycznego podwórka. I dziś doczekała rządowego podżyrowania towarów wtórnej jakości.
13 lipca: Już po wszystkim. D. bez właściwości dostał kilkaset tysięcy głosów za dużo. Wygrała ciasnogłowa i nagle bardzo odważna w swej masie prowincja. Mentalna nie geograficzna, choć czasem jedna się pokrywa z drugą... "Elegancja-Francja", prawda? I to namaszczanie siebia jak w ruskich czołgach na posiadaczy klucza do wiedzy, co nam zrobić, abyśmy ćwierkali z zadowolenia. Oto bolszewia! Mentalne służalstwo i brak samodzielnego myślenia: plotki, ploteczki, gloryfikacja damulek z parasolkami (ktoś jeszcze pamięta to oszalałe "siostrzeństwo") na ulicznych zadymach?
Ludu gniew, jak w Czerwonym sztandarze - śpiewała tę rześką, a zarazem zdecydowaną pieśń jeszcze w szkole, "do dziś pamięta" i wypina biusta, bezwstydna...
Zatem, czy nie powinna być - jak sama narzeka - "od dziś w Barcelonie?" Niech się czytająca publika podnieca, co to za bywała dzidzi butka, a nie jakaś tam emerytka, tylko wspomina niegdysiejsze śniegi i to jak była wynoszona.
"Warszawka" jest nieśmiertelna: zawsze w lansadach gotowa pić z dzióbka każdej władzy, ale najlepiej brukselskiej. To się opłaca. Co mi nie przeszkodziło pójść wczoraj do fryzjera... O cholera, skoroś była i jesteś b r z y d k a jak figurka do wynajęcia to ci nie pomorze, Adutko - "pozbawiona filtra", to cytata tego dziełka "skierowanego do środka"...
A nie lepiej było wziąć coś na przeczyszczenie? Tak się tylko pytam.
PS
Przez dłuższy czas mieszkałem koło ZACHĘTY bywając tam stałym widzem, więc się napatrzyłem publicznych występ(k)ów owej Egerii i nędznego poziomu jej wystaw
OdpowiedzUsuń