Przejdź do głównej zawartości

BOŻE CIAŁO. WESTERN

Nie znam się na Kościele tak, jak na teatrze, więc nie wiem, czy mogę napisać, że to film religijny. Bohater, grany świetnie przez Bartosza Bielenię, ewidentnie ma powołanie, choć realizuje je mimochodem, przez przypadek, lub zrządzenie losu. Ma predyspozycje. Nikomu krzywdy nie czyni, a będąc nonkonformistą budzi z uśpienia sumienia.

Jan Komasa wnikliwie przygląda się Kościołowi - na dole, wśród ludzi z bolesnymi problemami.
Jego ksiądz Tomasz nie jest na funkcji, tylko po ludzku, uparty w odróżnianiu dobrego od złego. Jakby reżyser mówił, że nie suknia zdobi człowieka i nie hierarchia tworzy Kościół.
Jeżeli to jest jakaś prawda o polskim Kościele - raczej Popiełuszki niż Tischnera - to możemy spać spokojnie, pomimo Smarzowskiego, Szumowskiej, czy Sekielskiego - bękartów hipokryzji Palikota.
We wspólnocie to ksiądz jest nośnikiem zmian i troski o pojedynczego człowieka. Kieruje nim głęboka wiara i moim zdaniem nie jest najważniejsze, czy jest transcendentna. Staje po stronie prawdy i nie boi się odrzucenia.

Po tym filmie widać, że o polskiej religijności można opowiadać niepowierzchownie i bez politycznego zapośredniczenia. Skupiać się na problemach, a nie partyjnych wojenkach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sobie i Innym!

Sobie i wszystkim (moim czytelnikom) życzy się  w r a ż e ń - z życia intensywnego i z lektur, bo tylko dojmujące przeżywanie bytu daje napęd i smak naszemu istnieniu. Jedno drugiemu nie przeczy, tylko się uzupełnia.                                                                              Pamiętam, w czasach licealnych - chodziłem do Reya - przechadzałem się po Nowym Świecie                   i Krakowskim Przedmieściu z książką przed oczami, by kończyć lekturę w Ogrodzie Saskim.                Czy to był tylko "szpan" - sposób na laski - czy jednak fascynacja, której nie dawało się odłożyć             na później, np. Iberoamerykanami, nie mnie oceniać. Książka jako najlepsz...

Sobie życzę w Nowym Roku

 Zdrowia - po rozjechaniu mnie przez samochód - przede wszystkim, i nowych fascynujących k s i ą ż e k. Mam ich w bibliotece już tyle, co na zdjęciu u Marii Janion, ale ciągle mi mało; nie papieru, lecz doznań. Bo w książkach jest zapisany świat, którego brakuje za oknem: ciekawszy, bardziej złożony i, co ważne, dający do myślenia. To z książek wyrusza się w podróż, która nie ma końca i żadnych ograniczeń. To z papieru można wykreować rzeczywistość ze swoich/naszych marzeń! Tylko z książek.  Dlatego czytanie - nie mówiąc o "czernieniu papieru" - jest remedium na świat, w którym brakuje wzorów. Tylko w książkach można znaleźć emocje i bohaterów, z którymi chciałoby się spotkać i pogadać; tylko  tam, tylko w książkach... Jeśli propaguję tu jakiś "eskapizm" to jako obronę przeciw przeciętności i małości naszych codziennych dążeń, bo to tam świat rozpościera się na miarę naszych potrzeb. Dlatego więcej czytając nie muszę tak uważnie "patrzeć przed siebie"... C...

WRESZCIE!

Czyli o WYJCACH... już mówiłem: ci odlatują, ci zostają. Wnioski składane przez kandydatów muszą zawierać: Oświadczenie, że kandydat nie był skazany za przestępstwo popełnione umyślnie oraz, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne. Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi: ,, § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". Więc na Jazdowie wielkie poruszenie: miast "demokracja" i "konstytucja" - "1300" wołają! I Kali się kłania... Hipokryzja tego towarzystwa adoracji wzajemnej sięga bruku i (po)pisuje od spodu o "króli(czce)ku" krewnych i znajomych jego.  W tych jękach nawet coś o Mundialu, czyli "haratanie w gałę" za uszami się utrwaliło. Krowa by się uśmiała. Monika Strzępka z Pawłem Demirskim (jak nie potrafią na gitarze) już piszą Requiem na utratę? Ku pocieszeni...